Agnieszka Łyp Chmielewska

adwokat

Z zawodu jestem prawnikiem, a z pasji hodowcą, czynnym zawodnikiem agility, miłośnikiem rasy corgi. Kancelarię adwokacką prowadzę w Dąbrowie Górniczej przy ul. Sienkiewicza 14...
[Więcej >>>]

Potrzebujesz porady lub umowy? +48 799 030 205

DYSPLAZJA – czy to wyrok dla hodowcy? cz.1

Agnieszka Łyp-Chmielewska13 grudnia 201814 komentarzy

Ah, dysplazja dysplazja i jeszcze raz dysplazja i łokciowa i biodrowa do wyboru do koloru. Jest to słowo najczęściej odmieniane w naszej Kancelarii, jak również i u mnie w domu (jako mały pracoholik często prace, szczególnie te psie sprawy przynoszę do domu) 🙂

Jakbym miała policzyć sprawy kynologiczne jakie do tej pory mam to 95% opartych jest na problemie dysplazji lub pochodnych. Rekordzista nabywca operował swojego psa 13 – krotnie.

Nie jest to wpis poświęcony opisowi choroby, tego czy mamy przypadek z dysplazją łokciową czy biodrową czy od B do D itp. Jest to wpis ogólnie poświęcony odpowiedzialności za tę chorobę i zapewne otwiera on szerszy cykl, ponieważ dysplazja, co już wiem ze szkoleń jest tematem rzeką i budzi najwięcej emocji.

SZEROKI PROBLEM DYSPLAZJI

W literaturze przedmiotu (nauce weterynarii) nie jest jednoznacznie określone, czy dysplazja jest chorobą genetyczną czy też środowiskową, jakie są jej przyczyny, czy ma charakter wady wrodzonej czy też jest nabyta np. nadwaga, zbyt duży ruch w wieku szczenięcym itp. Przepisy ZKWP również nie ułatwiają hodowcom, ponieważ nie ma wprowadzonych obowiązkowych badań w większości ras oraz co ważne nie wskazano czy któryś stopień dysplazji wyłącza z hodowli oraz udziału w wystawach. W mojej skromnej ocenie, lekarze weterynarii również rzucają hodowcom kłody pod nogi – namawiając posiadaczy psów do zabiegów i operacji. Chyba każdy hodowca zna kilka nazwisk lekarzy (nie mogę ich tutaj wymienić, ale może z czasem rozwoju bloga będę mieć więcej odwagi w tym temacie), którzy dokonują zabiegów na młodych psach, twierdząc że mają dysplazje D. Każdy z hodowców ras zagrożonych tym schorzeniem wie również jak ważne jest ułożenie psa do zdjęć, jak pewnie spotkał się również z sytuacjami gdzie jeden lekarz widzi problem a inny nie.

Hitem jest przypadek mojej koleżanki – dzwoni do niej nabywca psa (cavalierka), który ma 3 miesiące i z przerażeniem mówi „Pani Doktor powiedziała mi że muszę zrobić prześwietlenie pieska na dysplazję, ponieważ UWAGA! tak zarzuca zadkiem jak chodzi, że to może być właśnie spowodowane tym. Koleżanka zaleciła zmianę kliniki i problem dysplazji ustał.

Zapewne każdy z hodowców spotkał się w swojej karierze z tym schorzeniem. Jak dostanę zgodę od Klienta to na bloga wrzucę wiadomość mailową otrzymaną z jednego z laboratoriów, gdzie jasno zostało wskazane, że nie ma badań na gen odpowiadający za dysplazję.

Sprzedany pies ma dysplazje co robić

Po pierwsze nie należy panikować, gdy nabywca psa przedstawia cała litanię swoich uprawnień z kodeksu cywilnego, myśląc, co bardzo częste, że może zostawić pieska u siebie i otrzymać zwrot całej ceny 🙂 Proponuje:

  1. zapytać się nabywcy gdzie robił badania i zdjęcia,
  2. poprosić o opis od weterynarza,
  3. można poprosić o konsultacje z innym lekarzem,
  4. wskazać, że (jeśli jest psem zarejestrowanym w ZKWP) zgodnie z regulaminem jest lista lekarzy uprawnionych do wpisu do rodowodu badań i że najlepiej będzie wykonać badania tam,
  5. zastanowić się czy pies był sprzedawany do hodowli czy na kolana czy jako pies sportowy,
  6. przeanalizować rodowody rodziców psa – im więcej będzie badań i wpisów tym lepiej – moja klientka uzbierała 29 dokumentów od hodowców z linii 🙂 gratulacje dla niej 🙂
  7. starać się utrzymywać kontakt z nabywcą, jeśli to oczywiście możliwe 🙂

Nabywca i jego roszczenia

Nabywca, będący konsumentem, w dobie XXI wieku ma dostęp do magicznego pudełka – czyli Internetu, w którym można znaleźć wszystko 🙂 Czytając fora internetowe i inne tego typu grupy, można się dowiedzieć że dysplazja w stopniu B jest chorobą śmiertelną i tylko i wyłącznie genetyczną. Natchniony tymi mądrościami nabywca kontaktuje się z hodowcą. Zazwyczaj żądając:

  • zwrotu całości ceny psa,
  • żądają pokrycia kosztów leczenia i operacji,
  • oddania im w ramach rękojmi kolejnego szczeniaka.

Zdarza się również, że nabywca postanawia opisać rzecz w sieci, myśląc że w ten sposób bardziej przekona hodowcę do swoich racji —-> https://psiparagraf.pl/moj-przydomek-moje-prawa/

Czy hodowca ma płacić?

Czytając wpisy na blogu, nie powinien umknąć twojej uwadze wpis o rękojmi ——> https://psiparagraf.pl/czy-hodowca-odpowiada-za-wszystko-kilka-slow-o-rekojmi/

Skoro zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego sprzedający ponosi odpowiedzialność za wady istniejące w towarze w chwili wydania lub powstałe z przyczyny tkwiącej w towarze w chwili wydania, to …… No właśnie co? 🙂

Żebyś jako hodowca był odpowiedzialny za dysplazje ustalić należałby, że:

  1. jest to choroba genetyczna lub wrodzona,
  2. istniała w chwili wydania szczeniaka nabywcy.

Zazwyczaj spory te nie kończą się w sposób polubowny i spotykamy się w sądzie. Wtedy każdemu hodowcy życzę dobrego prawnika oraz dobrego biegłego weterynarza, który odpowie na powyższe pytania 🙂

Macie problem z dysplazją? Podzielcie się nim w komentarzu 🙂

W czym mogę Ci pomóc?

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Kancelaria Prawa Kynologicznego Adwokat Agnieszka Łyp-Chmielewska w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 14 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

    Marzena 26 września, 2019 o 18:11

    Witam, natrafiłam na pani blog poszukując prawnika specjalizującego się w prawie kynologicznym, ponieważ zostałam oszukana przez hodowcę. Jest dokładnie tak, jak pani pisze- kupiliśmy wymarzonego psa. Ale z wadami, o których w pierwszej kolejności zapytaliśmy hodowcę. Rodzice mieli być wolni od dysplazji. W metryce przy ojcu, jak i matce widnieje enigmatyczny dla nas zapis DYSPLAZJA. I tu pojawia się pierwsze pytanie, czy nie powinna być oznaczona: A, B,…? Ja uznałam i dostałam zapewnienie, że skoro nie ma takiego oznaczenia, to nie ma dysplazji. Psiak jest z nami od 6 miesięcy, a kupiliśmy go jak miał 7 miesięcy. Dostaje karmę z grupy premium, wyniki z krwi ma bardzo dobre. W pierwszych tygogniach- musiał najpierw oswoić się z cywilizowanym światem, dlatego nie od razu- udaliśmy się na ogólną wizytę. Pies był zaarobaczony, kilka miesięcy leczyliśmy go z lambii, co pochłonęło prawie 1tys zł- 40kg, w przeliczeniu na leki wet. to jednorazowo ponad 300zł. Niepokoił nas chód, więc pies jest już po RTG i TK … A my mamy nielada problem. Pies jest chory, dysplazja st. łokciowych z widocznymi zwyrodnieniami, zalecono artroskopię. Dysplazja st. biodrowych i choroba kręgosłupa w odcinku lędźwiowym- już nie pamiętam, co powiedział wet, bo się rozpłakałam. Opis dostaniemy za kilka dni. Psiak miał być wesołym towarzyszem rodziny, a jest chory. Niechętnie wychodzi z domu, pewnie dlatego, że czuje ból. Syn jest zrozpaczony, bo jego przyjaciel jest nieuleczalnie chory. Mamy świadomość co to jest dysplazja. Sama choruję na stawybi wiem z jakimi ograniczeniami i obowiązkami to się wiąże. Nie mamy umowy kupla, dostaliśmy tylko metrykę i książeczkę zdrowia. Chciałabym, żeby ten hodowca i pozostali dwaj, z których pochodzą rodzice ponieśli surowe konsekwencje. Nie powinno rozmnażać się chorych zwierząt i skazywać kolejne pokolenia na cierpienie. Uważam również, że powinni ponosić koszty leczenia naszego psa. Bo byli świadomi tego co robią. Pies oprócz ww schorzeń ma zrośnięte dwa kręgi na ogonie, to jest też wada genetyczna. Hodowca powiedział nam, że to dyskwalifikuje psa z wystaw. My od razu wiedzieliśmy, że nie będziemy jeździć na wystawy, bo chcieliśmy tylko nowego członka rodziny zrównoważonego psychicznie, wolnego od wad genetycznych i z pewnością ogólną, że pochodzi z dobrej linii. Czy zechce mi pani pomóc? Pozdrawiam Marzena

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 27 września, 2019 o 10:49

    Dzień dobry Pani Marzeno,

    bardzo dziękuje za kontakt z moją Kancelarią.
    Pozwolę sobie napisać do Pani maila na wskazany adres.

    pozdrawiam adw. Agnieszka Łyp-Chmielewska

    Odpowiedz

    Łukasz 10 grudnia, 2019 o 20:48

    Dzień dobry, Pani Agnieszko. Mamy domowo hodowlę labradorów, dokładnie 6 osobników, sa to nasi przyjaciele.
    Dziś otrzymałem telefon od Pani, która zakupiła od nas malucha, na początku tego roku, dokładnie w marcu. Pani twierdzi że psiak ma dysplazję stawów biodrowych i będzie miał wstawianie endoprotezy w Warszawie. Jesteśmy w szoku, gdyż jest to pierwsza taka sprawa. Kupująca oczekuje od nas poniesienia ogromnych kosztów, na które nas nie stać. Co możemy zrobić w tej sprawie? Czy jest szansa aby psiak wrócił do nas? Czy to kupujący stawia tutaj, strasznie rygorystyczne warunki? Dodam, że sprawa jest znana nabywczyni od października, lecz dopiero teraz postanowiła zrobić taki przedświąteczny prezent. Bardzo proszę o odpowiedź, pozdrawiam.

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 11 grudnia, 2019 o 12:34

    Witam serdecznie,
    bardzo dziękuje za komentarz.
    Niestety uprawienia do wyboru roszczenia przysługują wyłącznie nabywcy. Może on również żądać zwrotu poniesionych kosztów przy istnieniu wady. Jednakże przy dysplazji zawsze należy być bardzo ostrożnym ponieważ nie jest potwierdzone czy wada ma wyłącznie charakter wady genetycznej.
    Zachęcam również do zapoznania się z moim postem o rękojmi oraz okresie jej obowiązywania.

    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Natalia 17 sierpnia, 2020 o 23:52

    Dobry wieczór,
    Trafiłam na Pani bloga w poszukiwaniu… Sama nie wiem czego, jestem bezsilna, jutro najprawdopodobniej uśpimy naszego kochanego maltańca który ma zaledwie pół roku, ma podejrzenie wrodzonej dysplazji nerek, jego stan pogorszył się z dnia na dzień, diagnozę znamy od jakiś 3 miesięcy ale nie sądziliśmy że tak szybko nastąpi pogorszenie, gdy tylko dowiedzieliśmy się o problemie poinformowaliśmy hodowcę, powiedział że jest mu przykro ale nie poczuwa się do odpowiedzialności, w ciągu kilku dni urodzę a przeżywam teraz takie nerwy że nie jestem w stanie się tym cieszyć. Diagnoza brzmi tak samo w kilku przychodniach weterynaryjnych, łącznie z jedną specjalistyczną, czy mimo tego że mamy zdjęcia usg totalnie niewykształconych nerek, wyniki badań moczu, krwi, opinie kilku niezależnych lekarzy, musimy małego poddać po wszystkim sekcji? Niestety nie ma dla niego nadziei i musimy zrobić to co do nas należy, ulżyć mu i nam w cierpieniu. Czy wg Pani mamy szansę na zwrot kwoty za psa oraz kosztów leczenia?

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 18 sierpnia, 2020 o 09:16

    Dzień dobry Pani Natalio,

    bardzo dziękuje za komentarz. Sprawa bardzo przykra. Z ostrożności zalecałabym sekcję po eutanazji.
    W mojej ocenie jak najbardziej możecie państwo dochodzić swoich uprawnień z tytułu rękojmi w takim przypadku.

    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Małgorzata 9 lutego, 2021 o 20:37

    Witam tez zakupiłam psa z hodowli teraz ma 3 miesiace zaczął kuleć na tylna nogę po wizycie i rtg stwierdzono dysplazje i trzeba wykonac zabieg czy hodowca powinien pokryć chociarz połowę kosztów leczenia, jak dochodzi do tego ze psy z ta wada genetyczna sa rozmnazane, czy jednak pies moze ja nabyć u nowego wlasciciela co dalej robić

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 10 lutego, 2021 o 11:25

    Dzień dobry Pani Małgosiu,

    dziękuje za komentarz.
    W zakresie dysplazji to są zawsze bardzo ciężkie sprawy a wynik sprawy sądowej uzależniony jest od opinii biegłego lekarza weterynarii.
    Zalecałabym skontaktować się z hodowcą może uda się państwu dojść do porozumienia.
    Jeśli nie to rozważyłabym skorzystanie z uprawnień z tytułu rękojmi.

    pozdrawiam

    Odpowiedz

    Anna 28 marca, 2021 o 10:47

    Witam,

    w 2017 roku nabyliśmy z hodowli psa rasy labrador retriever.
    W wieku 4 miesięcy zrobilismy psu RTG, ponieważ wykazywał objawy dysplazji, okazało, że pies ma dysplazję typ E (tak, jest taki typ – najgorsza odmiana), podkreślam, że w wieku szczenięcym.

    Właściciel hodowli został poinformowany o zaistniałej sytuacji mailowo i telefonicznie. Zaoferowała nam nabycie nieodpłatnie innego szczeniaka rasy labrador retriever. Odmówiliśmy i podjęliśmy się kosztownego leczenia naszego labradora w Klinice w Berlinie, łączny koszt takiego leczenia wyniósł 25 tysięcy złotych (nie wliczając kosztów dojazdów i noclegów w Berlienie), nasz pies ma aktualnie implanty bioder obu tylnych łap, natomiast było to jedyne rozwiązanie pozwalające psu przeżyć. Weterynarze zwracali uwagę na prognozowaną muskularną budowę naszego psa oraz Jego szczenięcy wiek, w związku z tym nie było możliwości zastosowania mniej kosztownych rozwiązań – jedynie uśpienie, czego nie braliśmy pod uwagę.

    Chciałam zgłosić, że pomimo przekazania hodowcy informacji o tak poważnym schorzeniu jak dysplazja typ E, hodowca
    1) nie zrezygnował z reproduktora, który może być obciążony genetycznie
    2) nie zrezygnowałaz suczki, która może być obciążona genetycznie
    3) do kolejnych kryć korzysta również z suczki, która pochodzi z tego samego miotu, co nasz labrador

    Sprawę zgłosiłam już do związku kynologicznego.

    Natomiast pytanie, czy możemy domagać się zwrotu choć części kosztów leczenia?

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 29 marca, 2021 o 11:00

    Dzień dobry,

    dziękuje za komentarz.
    Z tego co widzę po datach to uprawnienia z rękojmi się już Pani skończyły.
    Możliwe ewentualnie byłoby dochodzenie roszczenia w oparciu o przepisy o odszkodowaniach – jednak jest to dowodowo trudniejsza sprawa.

    Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Szymon 22 lipca, 2021 o 10:20

    Witam

    W lutym zakupiliśmy szczeniaka urodzonego początkiem stycznia z rodowodem miał być wolny od wad. Traktujemy go jak członka rodziny dbamy o niego jak o dziecko, około miesiąca temu zaczął kuleć na jedną łapę więc szybko do weterynarza no i prześwietlenie okazuje się dysplazja stawu łokciowego stan fatalny oraz druga łapa również z dysplazją w lżejszej formie. W dniu 20.07.2021 pojechaliśmy na operację do kliniki specjalistycznej ponowne prześwietlenia przed operacją i informacja o dysplazji wrodzonej i informacja iż tylko skracamy mu cierpienia , że kwestia czasu kiedy nie będzie mógł chodzić . Jest opcja endoprotezy ale koszty bardzo wysokie. Nie wiemy co począć czy chodowca zataił chorobę czy jest nieświadomy. Nie chcemy nikomu robić problemów i nie wiemy co począć .
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 26 lipca, 2021 o 11:08

    Dzień dobry,

    dziękuje za komentarz.
    W pierwszej kolejności najlepiej jest się skonsultować z hodowcą i poznać jego stanowisko – może uda się państwu dojść do porozumienia 🙂

    Jeśli nie to przysługują państwu roszczenia z rękojmi.

    Odpowiedz

    Dominika 9 sierpnia, 2021 o 21:45

    Witam, czy mogę prosić o informację jak wygląda sprawa z tytułu rękojmi jeśli u 6cio miesięcznego psa zdiagnozowano dysplazję biodrową? Czy sprawę należy złożyć do sądu? Hodowca nie jest skłonny do współpracy.

    Odpowiedz

    Agnieszka Łyp-Chmielewska 10 sierpnia, 2021 o 10:39

    Dzień dobry,

    dziękuje za komentarz.
    Tak jak zostało wskazane w artykułach na blogu – nabywcy przysługują roszczenia z tytułu rękojmi zgodnie z kodeksem cywilnym.
    W celu uzyskania porady prawnej dla konkretnej sprawy zapraszam do kontaktu z Kancelarią.

    Odpowiedz

    Dodaj komentarz

    Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

    Jeśli potrzebujesz indywidualnej pomocy prawnej, napisz do mnie :)

    Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Kancelaria Prawa Kynologicznego Adwokat Agnieszka Łyp-Chmielewska w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis:

    Następny wpis: